Strach – odwieczny „demobilizator”. Jak wyzbyć się strachu i zacząć żyć pełnią życia?

„Zawsze się bałam. Bałam się być zbyt brzydka i bałam się być zbyt piękna. Bałam się za bardzo zbliżyć do drugiego człowieka i równie mocno obawiałam się odrzucenia. Bałam się drwin. Bałam się oskarżeń, że się mylę, i równie mocno obawiałam się uznania mnie za arogancką, kiedy miałam rację. Takie życie bardzo wyczerpuje. W końcu brakuje już sił, wszystkie źródła są puste i człowiek chce tylko wydobyć się ze swojego życia. Zmienić. Stać kimś innym.” Majgull Axelsson, Ta, którą nigdy nie byłam

Strach towarzyszy nam od początku naszego istnienia. Wywiera na nas wpływ od narodzin. Jest on również jednym z czynników naszej ewolucji. Strach był nam potrzebny, aby przeżyć i uniknąć sytuacji zagrożenia życia. Chodzi o przetrwanie. Co jednak w sytuacji, gdy żyjemy w zupełnie innych czasach, a strach nas demobilizuje i wpływa negatywnie na jakość życia?

Strach ma wiele twarzy. Może być to zaniepokojenie, onieśmielenie, obawa, stres, trema, ale także przerażenie i bardziej paraliżujące nas odmiany takie jak panika. Na co dzień często stykamy się z tymi odczuciami. Czy to w pracy, gdzie zżera nas stres z różnych przyczyn. W szkole gdzie obawiamy się opinii rówieśników. W każdej dziedzinie życia może pojawić się strach pod różną postacią. Na pewno wielu z Was doświadczyło tremy, przed publicznym wystąpieniem lub przy spotkaniu z nieznajomą grupą osób. To wszystko jest zakorzenione głęboko w naszej psychice.

Część z nas potrafi radzić sobie ze strachem, stresem, tremą lepiej od innych. Pomagają im w tym specyficzne, osobiste cechy charakteru. Są to z pewnością ekstrawertycy, których sytuacja „zagrożenia” tj wystąpienie publiczne i inne tego typu wydarzenia potrafią dodawać energii i mobilizować do działania. Co jednak z tą bardziej nieśmiałą resztą społeczeństwa? Sama jestem introwertykiem, który doskonale rozumie obawy spowodowane nieśmiałością. Wiem czym jest stres przed poznaniem nowej grupy osób lub strach przed porażką. Sytuacje, w których czułam się onieśmielona zdarzały mi się nad wyraz często.

Każdy z nas wielokrotnie zmierzył się ze strachem przed odrzuceniem, przed utratą czegoś ważnego, przed poniesieniem porażki.

Często mamy wrażenie, że jesteśmy wobec czegoś bezradni, że tracimy kontrolę. Czasem strach przed porażką skłania nas do wmawiania sobie, że jesteśmy niewystarczająco kompetentni. I to właśnie rodzaj strachu, o którym chciałabym napisać kilka moich przemyśleń. Strach, który demobilizuje nas w działaniu, to nasz nieprzyjaciel. Towarzysząc nam ma wpływ na zaniżenie jakości naszego życia.

Strach, który nas demotywuje, jest obecnie bardzo powszechny. Czasy w których żyjemy wymagają od nas bycia błyskotliwym, przebojowym, pięknym, pewnym siebie.

Sama przez wiele lat borykałam się z zaniżonym poczuciem własnej wartości, to gdzie jestem teraz kosztowało mnie wiele lat pracy nas sobą. Jednocześnie sytuacje, w których czuje się niekomfortowo zdarzają się do tej pory. Jednak teraz potrafię to okiełznać, ponieważ mam świadomość, która pozwala mi na obronę przed onieśmieleniem czy niepewnością.

Czytając to zastanówcie się nad tym czego nie zrobiliście w swoim życiu właśnie z obawy przed porażką. Dużo tego prawda? Wiele osób przez całe życie marzy o czymś, o byciu kimś, spełnianiu się w danej dziedzinie, jednak nie są wystarczająco zmotywowani. Co ich blokuje? W głównej mierze jest to właśnie strach. To pokazuje nam ile rzeczy tracimy poprzez stagnację, brak działania.

Winowajcą w większości jest towarzyszące poczucie, że lepiej czegoś nie spróbować, niż się sparzyć.

Myślicie sobie, łatwo powiedzieć, ale trudniej wykonać. Racja. Zgadzam się w stu procentach. Zmiana swoich przyzwyczajeń, nawyków bywa drogą przez mękę. Jednak gra jest warta świeczki. Nikt nie przeżyje waszego życia za Was. Na końcu drogi zawsze żałuje się tego, czego nie zrobiliśmy. Pomimo tego, że życie nieustannie podsuwa nam wiele okazji do wykorzystania, nie jesteśmy w stanie po to sięgnąć, czasem z obawy przed nieznanym.

Zamiast jednak pozostawać w sferze marzeń, warto wziąć życie za rogi. Nie marnujmy naszego czasu za względu na strach. Z obawą, stresem, nieśmiałością możemy wygrać. Jedną z lepszych metod, jest metoda powtarzalności i małych kroków. Powoli należy zapoznać się z sytuacjami, które nas przytłaczają. Zacząć delikatnie się wprowadzać w niekomfortową dla nas sytuację, czy to poznawanie nowych osób, czy samotne wyjście do kina lub przedstawienie swojego pomysłu w pracy przed większą publicznością. Wybierz te okoliczności, w których czujesz się źle i ćwicz. Po kolejnym i następnym razie zauważysz, że lęki powoli będą Cię opuszczać. I najważniejsze, jeżeli się czymś zrazisz, ktoś Cię źle oceni, odbierze. Nie rezygnuj, skup się na postawionym sobie celu. Porażki będą się zdarzać, wszak nie jesteśmy nieomylni. Nikt z nas nie jest. Po prostu Ci, którym się udało nie przestawali próbować.

Poczytaj, posłuchaj ludzi, którzy odnieśli sukces. Wielu z nich startowało z gorszej pozycji niż masz Ty. Dzięki swojemu uporowi w dążeniu do celu, mimo wielu porażek osiągali swój cel. Pamiętaj, to Ty masz wybór. Nad swoimi wadami, słabościami, obawami możesz pracować. Możesz pokonywać swoje ograniczenia. To w jaki sposób będzie wyglądało Twoje życie zależy wyłącznie od Ciebie.

Te posty też mogą Cie zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *